NOWA STRONA TASAKÓW!

zapraszamy serdecznie na:
www.tasaki.72.pl


2011-11-21 00:08:14

skomentuj (0)


Przeprowadzka

Już druga w naszym skromnym życiu. Niedługo będzie linkas.
2010-02-15 22:02:06

skomentuj (1)


ŁUBUDUBU!

Tasaki zawieszone do 1 grudnia. 

Miło było. 
I będzie być może.

2009-11-14 22:22:13

skomentuj (3)


Snares

Hmhm.

Tasakujemy: opowiadanie pt: Snares

Ocena leży sobie już dłuuugi, długi czas, a ja jeszcze jej nie wrzuciłam. Karygodne zaniedbanie. A właściwie to nie wrzuciłam DWÓCH OCEN! Tak, droga Autorko, będziesz miała dwie oceny różnych autorów - dwa punkty widzenia. Tak w ramach bonusu.

Oceniło dwóch stażystów, a właściwie stażystka Kamyka (Beata!) i niedoszły stażysta NoButs, który po jednorazowym tasakowaniu stwierdził, że to jednak nie dla niego. Ja jestem innego zdania, ale nie miałam wyjścia, z tasakiem za nim latać nie będę.

Koniec lania wody - miłęj lektury, Autorko i wszyscy nasi drodzy Czytelnicy (o ile jeszcze jesteście).

Natta
Ocenia NoButs:

 


Pierwsze wrażenie

Widzę krew, ciemne barwy, sklejankę z dziwnie znajomo wyglądającym panem i "Don't let me fall into the Satan's snares..." Mrr, kocham głębię wielokropków. Byłoby wspaniale, gdyby całość odniosła się jakoś do opowiadania. To jeszcze przeżyję, ale co to - zjeżdżam w dół i widzę "O Bohaterach". Czemu nie chce Ci się wpleść nieco informacji o bohaterach bezpośrednio do tekstu opowiadania? Przecież to nie jest trudne, a pewnie wielu czytelników wolałoby poznawać swoich ulubieńców w miarę rozwoju akcji. Ja tam nie wchodzę, nie chce mi się. I chyba mało komu by się chciało. Zobaczymy ile wycisnę tego z opowiadania. Aha, masz plusa za Boską Komedię.


Nagłówek

Jak wyżej - dominują tu ciemne, niezbyt wesołe barwy. Szatańskie sidła, brrr. Angielski brzmi tak dojrzale, prawda?
Jakoś mnie to nie przeraża. Oby to miało cokolwiek wspólnego z samym opowiadaniem.


Szablon

Żadna rewelacja, kolor tekstu niezbyt trafiony, ale na szczęście stonowane - nie wybuchły mi gałki oczne. Wszystko na swoim miejscu, ładnie poukładane i posegregowane. Jest nawet muzyka, na Twoje szczęście panuje tam samoobsługa. I spis treści! Już Cię lubię. Nie jest najgorzej, choć nagłówek szpeci całość.


Treść

Chaos. Fragmenty o poszczególnych postaciach są krótkie, panuje nawał przeróżnych bohaterów, których nie sposób od siebie odróżnić, nawet nie wiadomo kim są ani jak wyglądają. Gubię się w tym wszystkim. Może Ci się wydawać, że wszystko jest przejrzyste, bo sobie to uprzednio dokładnie przemyślałaś, ale dla mnie to jest zlepek przypadkowych sytuacji... Przynajmniej na początku, potem powoli coś zaczyna się sklejać, ale akcja i tak ciągnie się i ciągnie. W tekście nie ma żadnych zdań opisujących, w zasadzie nie wiem gdzie dana scena się dzieje, czasami dowiaduję się tego z jakichś szczątkowych informacji, które jakby przypadkiem się tam znalazły. W ogóle, nie wiem nawet kim są Twoi bohaterowie. Gdzieś się natknąłem na fakt, że ktoś jest aniołem, coś tam diabelstwa, słudzy, anioły, erotyzmy. Nic nie wiem. Ale widać, że się starasz. Kolejne rozdziały były już bardziej zrozumiałe.


Styl

Dobijają mnie dialogi, gdzie mówiona kwestia często kończy się zachowaniem pierwszego lub drugiego rozmówcy. To mnie nieraz denerwowało, często musiałem wracać i liczyć wersy, żeby się połapać kto co mówi. Albo domyślałem się tego z kontekstu. Naprawdę, staraj się tego unikać, to strasznie irytujące.

Kolejna sprawa - tekst ocieka tajemniczością i brudzi moje łapska tłustymi plamami. Rozumiem, że nie chciałaś zaraz na początku wszystkiego wyjawiać, że zależało Ci na jakichś zwrotach akcji, zaskoczeniu, że chciałaś zmusić czytelnika do zastanowienia. Ale, na Ozyrysa, dlaczego niemal w każdym fragmencie nie wiem kto jest podmiotem? Cały czas zaczyna się czymś w stylu "Napisał", "Zawsze był", "Zwymiotował" i wychodzi na to, że nie wiem kogo mam sobie wyobrazić. Zgadywankę chcesz mi urządzić? Po IV rozdziale zaczęło mnie to poważnie wnerwiać.

Pomijając powyższe, to nie jest źle. Podobały mi się opisy reakcji bohaterów i ich zachowanie, na przykład podczas ich rozmów. Były takie soczyste, nie było w nich monotonii i ukazywały co nieco o samych postaciach. Należą Ci się brawa. Brakuje mi tylko jakichś opisów, konkretów, bo jak na razie, akcja toczy się w galaretowatej zawiesinie, która formuje się od czasu do czasu, gdy ktoś wspomni o samochodzie albo drzwiach.


Tendencje do Marysuizmu


Nie zauważyłem, może odrobinę w tej całej Claire. E tam, nie przesadzajmy.


Bohaterowie

Litości...

Była Claire, pracowała w agencji reklamowej. Kobieta sukcesu, wie czego chce, pracoholiczka chyba.

Zapamiętałem parę imion - Kyle, Keely, to chyba nie są ludzie. I jakiś Declan, to wszystko.

Nie każę Ci pisać opowiadania od początku, ale to sprytne uniknięcie wplatania opisów bohaterów w tekst nie wyjdzie Ci na zdrowie. Nie przeczytałem tamtej rubryki i nadal nie zamierzam. To tak jak ćwiczyć rysowanie dłoni na postaciach z rękami w kieszeniach. Poza tym, za dużo nawaliłaś tego na początku. Zamiast pozwolić akcji spokojnie się toczyć, chciałaś jakby wszystko od razu pokazać. Tylko po co? Zależało Ci też na tajemniczości. I tak wyszła z tego chaotyczna papka, której nie sposób ogarnąć.


Oryginalność

Jak najbardziej, kropka.


Gramatyka, interpunkcja, ortografia

Interpunkcja na odpowiednim poziomie, nie zauważyłem tego typu błędów. Ortografia również, choć były drobne potknięcia, ale nie karcę za to. Nie jestem też tu po to, żeby cytować Twoje własne opowiadanie i czepiać się najdrobniejszych szczególików. Ja oceniam, nie poprawiam. Gramatyka już trochę leżała, ale o tym już wspomniałem wcześniej.


Podsumowanie

Początek strasznie bełkoczący, psuje ogólne wrażenie o tekście. Często zdarza Ci się gubić podmiot, przez co czytelnik nieraz jest zdezorientowany i nie wie o co chodzi. Postaci jest za dużo, opisów za mało. Nie wiadomo jak co wygląda, z dialogów dowiedziałem się że mamy XXI wiek. Najbardziej jednak zraziła mnie zakładka "O Bohaterach". Lubisz mieć dużo podstron na blogu, czy co? Ale pisz dalej, może wyjdzie kiedyś z tego ładna powieść, jeśli poprawisz błędy. A pewnie poprawisz, głupia nie jesteś. To opowiadanie jest, hmm, dostatecznie dobre, żeby je kontynuować. A! Plusik za ten nagłówek. Choć nie zachwyca, to nawet pasuje do treści. Życzę weny.

NoButs - Tasak Jednorazowy



Ocenia Kamyka:


Pierwsze wrażenie

O. Mój. Boże. Widzi ktoś napis „Wyjście ewakuacyjne”?!

Nagłówek
Krwistoczerwono-czarny, ciemny, z pewnością nie trafia w moje gusta. Powiem szczerze, że paskudny i wierzę, że próbujesz mnie do swojego opowiadania zniechęcić. Postaram się zrozumieć, że to wszystko miałoby się tyczyć właśnie głównej istoty tego bloga i z lekkim zażenowaniem na twarzy, a nektarynką w dłoni, spojrzę na resztę.

Szablon

I tak właśnie szablon – pełny mrok, klimat martwego świerszcza, brakuje tylko litrów krwi porozlewanych po monitorze. O! Przepraszam. Krew jest.
Nie wiem, jak to miałabym oceniać. Może zauważyłaś, że jest to tylko nagłówek, a przy mojej rozdzielczości ekranu komponuje się dość marnie. Przyczepię się natomiast linków do poszczególnych rozdziałów, bo Bóg mi świadkiem, z początku nawet ich nie zauważyłam. Nieważne, i tak teraz skupię się na tym, na czym tak naprawdę powinnam. Literki zlewają mi się w całość, kopiuję wszystko do Worda. W porządku. Zapnij pasy, ponieważ zaczynam czytać…

Treść

Claire przechodzi nerwowy okres w swoim życiu. Niespodziewanie w drodze do domu, w taksówce poznaje mężczyznę, który z łatwością dziecka wygrałby każdy casting do roli sobowtóra Brada Pitta. Tajemniczy gość, który zaprasza tę młodą kobietę na kolację, niewątpliwie skrywa jakiś sekret, o którym mamy okazję dowiedzieć się już niedługo. Otóż Anioły i Demony, rywalizujące w pewien sposób między sobą, darzące się odwieczną nienawiścią (chociaż nie wiem, jak mogłoby to się nazywać względem Aniołów… Nieważne.), ze względu na swoich, kolokwialnie mówiąc, szefów mają za zadanie „zająć się” w odpowiedni oczywiście sposób nikim innym jak Claire. Wydaje się dość pogmatwane, takie przy okazji jest. Rozpoczyna się niema walka między Dobrem a Złem, w centrum której znajduje się Bogu Ducha winna młoda Wharton. Tajemnica wychodzi na jaw, nie wiadomo, komu ufać, a do kogo uśmiechać niewinnie, kto jest dobry, a kto zły, Zakład dwóch Panów zaczął dotyczyć już nie tylko istot nadprzyrodzonych, ale i niewinnych, nie świadomych zagrożeń ludzi.

Mam nadzieję, że dobrze zinterpretowałam treść. Starałam podejść się do tego dość obiektywnie, a wrodzona cecha koloryzowania wszystkiego pewnie znów się uaktywniła (za co z góry przepraszam).

Styl
W pewnym momencie wydawało mi się, że czytam Sapkowskiego, jednak nie trwało to zbyt długo (dokładnie kilka linijek, ale zapamiętałam to dokładnie). Co zauważyć można od razu – powtarzają się niektóre sytuacje. Drażni mnie ciągłe dotykanie policzków, mrużenie i błyskanie oczu, rzucanie spojrzenia… Nad szczegółami nie lubię zbyt rozprawiać, gdy czytam i jest ich zbyt dużo, natychmiastowo dostaję białej gorączki i muszę wyjść. Nie martw się, nie jest tak źle. Nie jest źle prawie w ogóle. W zasadzie, podoba mi się Twój styl. Wyraźny, tajemniczy, wciągający może trochę mniej, ale grunt, że poprawny i do zaakceptowania. Tylko te wulgaryzmy… są momenty, gdy naprawdę nie są potrzebne, a tylko rażą mnie w ślepia jak latarka elektryczna.

„I Bóg wiedział, że to, co stworzył, było dobre.” – cytat z Biblii. Bardzo, bardzo mi się podoba, że go umieściłaś. Trafiłaś we mnie jak z wiatrówki. Plus wielkości Sahary dla Ciebie.

Tendencje do Marysuizmu

Nie można zauważyć tego wprost. Czy na miano Mary Sue zasługują piękni, młodzi bohaterowie, szczęśliwi na swój sposób i zmagający się z Tą Drugą Stroną? Trudno jest określić, ale podświadomie wydaje mi się, że Marianna zginęła wraz z pierwszym słowem Twojego opowiadania.

Bohaterowie
Sama Claire bardzo mi się spodobała. Przede wszystkim za swoją szczerość, ironię, sceptyczność i opanowanie. To właśnie ją widzę najwyraźniej wśród rozbieganych trzystu milionów innych postaci, których imiona przychodzą mi do głowy z dużą trudnością (o nazwiskach nawet nie wspomnę…). Reszta jest do siebie, niestety, bardzo podobna. Z przykrością stwierdzę, że wyobraźnia podsuwa mi ten sam obraz Alaistara co Kyle’a. Przy okazji, mają niezwykle kosmiczne imiona, skądkolwiek je wzięłaś. Szczerze, to niektóre omijałam wzrokiem, próbując sobie uświadomić kto jest kto. Dla zbilansowania słów dodam, że większość Demonów to naprawdę wstrętne istoty, które starasz się zaznaczać w pracy jak najbardziej negatywnie. Odwrotność tyczy się ni to skrzydlastych Stróży, czytaj Aniołów. Szkoda jednak, że tak bardzo upodobniłaś ich do ludzi, straciły tym samym na swojej świętości. Nie mam zamiaru gdybać, czy zrobiłaś to specjalnie, czy też nie.

Gramatyka, interpunkcja, ortografia.

Twoją zmorą, jak już pewnie gdzieś wcześniej wspomniałam, są te piekielne powtórzenia wyrazowe. Sposób? Unikaj, zastępuj, używaj Backspace, cokolwiek. I czytaj dwa razy to, co już wyjdzie spod Twoich palców.

„za razem” – zarazem
„Wszędzie stały miękkie sofy, jak tak, na której siedzieli,” – „jak ta”
„Cios pięścią zwalił go na podłogę. Keene z głuchym łoskotem upadł na podłogę (…)” – powtórzenie
„w jej oczach błysnęło złowrogie światło, mające być ostrzeżeniem” – błysnęło światło? Wiele tego „błyskania świateł w oczach” znalazło się w wypracowaniu, ale może irytuje tylko mnie.
 „Jej usta poruszyły się, nie wydając żadnego dźwięku. Uśmiechnął się lekko.
-Beatrice. – Wyszeptał, ale nie uzyskał żadnego odzewu” – powtórzenie.
„Z jego gardła w odpowiedzi wydostało się tylko gardłowe rzężenie.”- z gardła gardłowe…
„Maureen spojrzała na niego z niedowierzaniem.
-Co z tego? Czyś ty do końca stracił rozum?! – Syknęła, podchodząc do niego, przykucając i wlepiając w niego spojrzenie.” – patrz wyżej.
 „Zaczął się dusić i osunął się na ziemie” – ziemię
„Przez jego głowę przetoczyły się czyjeś myśli, dobijającego się do każdej komórki jego mózgu (…)” – muszę cokolwiek mówić?

Mistrzem przecinków, dwukropków i znienawidzonych myślników niestety nie jestem, nie potrafię wyhaczyć błędów w zawrotnym tempie, więc zdam się na Ciebie i postaram się Tobie zaufać w tej kwestii.

Oryginalność

Jeśli spytasz, czy kiedykolwiek miałam okazję czytać cokolwiek związane z Aniołami i Demonami, odpowiedziałabym, że pośrednio. Jednak w takim wydaniu jeszcze nigdy, dlatego ocena była dla mnie tym bardziej kłopotliwa. Na podstawie książek, które czytam, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy zachowam się sprawiedliwie, pisząc że Twoje opowiadanie jest dla mnie dość oryginalne. Sądzę, że poradziłaś sobie z podjętym tematem w niekiedy zaskakujący, niekonwencjonalny sposób. W każdym razie – podoba mi się.

Podsumowanie

O ile na samym początku skreśliłam od razu Twoje opowiadanie (może ze względu na ten ciemny szablon i niemiłą atmosferę), po dotarciu na matę jestem przede wszystkim mile zaskoczona, zainteresowana bohaterami i ich losem, a co najważniejsze, szczęśliwa, że miałam okazję wypracowanie te przeczytać. Co do samego tekstu, czyta się dość (bo nie napiszę „bardzo”) lekko, zgrabnie dobierasz opisy (co mi się bardzo podoba). Przyznam szczerze, że zacięłam się na trzecim rozdziale i wróciłam do pracy dosyć niechętnie, aczkolwiek teraz nie żałuję. Ładny styl opowiadania, brak większych błędów, mocne charaktery postaci (choć jest ich bez liku), interesująca fabuła, która wciąga, gdy się w niej zagłębia, to z pewnością mocne strony Twojej pracy. Zastrzeżenia kieruję jedynie do wspomnianych wcześniej powtórzeń – działają na mnie jak głaskanie pod włos, układu tekstu (nie wierzę, że nic się z tym nie da zrobić). Polecam wziąć do ręki jakąkolwiek książkę beletrystyczną z półki i spojrzeć na akapity. Reszty można domyśleć się po przeczytaniu oceny. Mimo wszystko, z czystym sumieniem mogę postawić ocenę pięć za całokształt. Cztery w tym wypadku byłoby po prostu karcące, a sześć to już wyższa szkoła jazdy, taka po dyplomie i z dużym doświadczeniem. Życzę powodzenia w dalszym tworzeniu opowiadań (może czegoś więcej) i witam w linkach po lewej.



I tu znowu wkraczam ja, Natta. NoButs wystawił Dobry, Kamyka zaś Bardzo Dobry. Ocenę należałoby jakoś uśrednić - cztery z plusem czy pięć z minusem? A co tam, niech stracę - masz Bardzo Dobry. Naciągnięty co prawda, ale zawsze będziesz w rubryczce wyżej!

Miłego wieczoru życzę i zapewniam, że staram się bardzo z oceną Małpich Figli, ale studia to wielki pożeracz czasu. No ale się staram, więc niebawem coś z tego wyjdzie.

Natta



2009-10-24 21:46:18

skomentuj (15)